poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 1

Sara's Pov

Mój pierwszy dzień w nowej szkole. Czy się stresuje? Szczerze mówiąc sama nie wiem. Tak właściwie w żadnej szkole nie byłam dłużej niż kilka miesięcy. Nawet nie zdążyłam się przyzwyczaić, a już zostałam wyrzucona. No ale, Sara koniec użalania się nad sobą, zaczynasz nowy rozdział w swoim życiu. Wstałam z łóżka i poszłam znaleźć coś w co mogłabym założyć.Wybrałam strój i zeszłam na dół. Mama czekała na mnie ze śniadaniem.

- Cześć kochanie, jak Ci się spało?- Zapytała uprzejmie mama

Odkąd pamiętam mieszkałam tylko z mamą. O moim ojcu wiedziałam niewiele, tak właściwie nic o nim nie wiedziałam. Jak tylko pytałam o niego, mama robiła się nerwowa i zmieniała temat. Jako dziecko tęskniłam za nim. Mijały lata, on nie odpisywał na maile, listy. Byłam zła na niego, ale co mogłam zrobić. Mieszkanie z mamą wcale nie było takie złe. Z czasem się przyzwyczaiłam.

-Świetnie- Odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem

-Zapakowałam Ci kanapki, leżą na blacie.-Powiedziała, dopijając kawę

-Już wychodzisz?-Zapytałam, zerkając na zegarek wiszący na ścianie

-Tak, ostatnio w pracy mamy straszne urwanie głowy. Po prostu nie wiadomo w co ręce włożyć. Wrócę dopiero wieczorem. Na razie kochanie -Powiedziała biorąc kluczyki

-Pa

No cóż, zostałam sama. Zjadłam śniadanie, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Zaraz miał po mnie przyjechać Tyson. Nie musiałam długo czekać. Po paru minutach pod dom podjechał czarny  range rover.

-Jak tam, gotowa podbić szkołę? -Zapytał z usmiechem, który nigdy nie znikał z jego twarzy

-Czy ja wiem, pewnie nawet nie zdążę zapamiętać mojego planu lekcji, a już będę składać podanie do kolejnej szkoły

-Oj, nie będzie aż tak źle. Mówię Ci pokochasz to miejsce.-  powiedział chłopak

Podjechaliśmy pod szkołę. No to do roboty.

Nobody's Pov

Sara wysiadła z samochodu i niepewnym krokiem poszła w kierunki szkoły. Wytarła spocone dłonie i powoli nacisnęła klamkę. Wolnym krokiem szła przez korytarz. Wszystkie te spojrzenia przerażały ją. Ale wiedziała, że pierwsze dni są najgorsze. Po prostu trzeba to przeczekać. Ludzie się przyzwyczają i będzie po sprawie. Wreszcie stanęła przed drzwiami sekretariatu. Zapukała i gdy usłyszała ciche ''Proszę'', weszła do środka. Wnętrze pomieszczenia było urządzone skromnie, ale przytulnie. Oprócz dwóch biurek, paru krzeseł i szerokiego regału nie było tu nic więcej. Wydawać by się mogło,że nie dotarła tu cywilizacja. Cały ten wystrój wprawiał człowieka w melancholijny nastrój. Zakłopotana podeszła do biurka jednej z sekretarek.

Sara's Pov

-Przepraszam-powiedziałam, chcąc zwrócić uwagę kobiety

-Tak, w czym mogę ci pomóc skarbie?-Zapytała, uśmiechając się

-Jestem tu nowa, mój przyjaciel, który uczy się tutaj, polecił mi żebym zwróciła się do pani

- Oczywiście, już daję Ci twój plan lekcji. Powiedz tylko, jak się nazywasz?

-Sara Smith

-A, więc Saro witamy Cie w naszej szkole. Proszę, oto twój plan. Przerwa obiadowa jest o 12:00. Powodzenia

Wzięłam plan i wyszłam. Dopiero teraz zorientowałam się,że jest już pięć minut po dzwonku. No pięknie, pierwszy dzień, a ja już będę miała spóźnienie. Więc tak, poniedziałek, pierwsza lekcja - sala 25.  Nie chcąc spóźnić się jeszcze bardziej szybko ruszyłam schodami na górę. Sala 20, 21, 22, 23, 24 i sala 25. Biorąc głęboki wdech otworzyłam drzwi.





Od  Autorki:
I jest pierwszy rozdział. Pisałam go bardzo późno, więc za ewentualne błędy przepraszam.
Komentujcie, i do następnego :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz